nokia 3110c tracking software 9210i super spy camera v2 7 android click tracking spybot search and destroy free for windows 7

Wiersze

 

Kim jesteś?

Dla A. P. Z.


W twoich oczach ciągle lśni tajemnica,
Którą już tyle lat próbuję odgadnąć.
W twoich dłoniach – drapieżność i słodycz,
Które już tyle lat próbuję oswoić.
Jesteś tym, kim chcę byś był: przyjacielem, kochankiem, mężem, mitem.
Kim więc jesteś miły mój-niemój?
Nie niewoląc – zniewoliłeś,
Nie zdobywając – zdobyłeś,
Nie prosiłeś bym czekała na ciebie z obiadem,
Nie kupowaliśmy razem ni regałów, ni kryształów,
Nie czekałeś, by do swej piersi cię tuliła.
Chodziłeś za to ze mną po wrzosowiskach,
Zbierałeś zioła przy Księżycu,
A syn nasz pozostał w snach.
I wybaczałeś, gdy w gniewie drapałam twą piękną twarz.
To w twych ramionach odnalazłam rozkosz i ból,
To ty nadałeś memu życiu smak, jak potrawom sól.
To ty lepiłeś jak wosk moją duszę.
Wiedziałeś jak zatrzymać mnie na lata,
Choć przysiadłam w twym życiu na chwilę jak na gałązce ptak.
Tylko po to by odsłonić twą tajemnicę.
Kim więc jesteś miły mój-niemój?
Powiedz, a odlecę.


15.04.2008


Pomóż
Zburz ten pomnik, na którym postawili mnie naiwni
Pomóż zbrukać moje ciało,
Wszak jeszcze żyję!
Niech bosą stopą dotknę ziemi,
Niech drżącą dłonią zerwę kwiat,
Niech…
Nie chcę być gwiazdą na niebie!
Ta odbita w kałuży bliższa mi jest
Nie chcę być słońcem dalekim,
Przecież żyję na Ziemi
Przecież żyję,
Przecież chyba jeszcze żyję…

10.08.2007



Rozstanie III

Dla T. S.

Nie zatrzymuj mnie przy sobie,
Sam kiedyś zrozumiesz, że byłby to błąd.
Z tamtą, tak odmienną ode mnie, tak normalną,
Będzie ci w życiu lepiej, dostatniej.
Ona ci gniazdo uwije, stworzy dom.
Ona dzieci urodzi i synów na ludzi wychowa.
Będzie czekać z obiadem na twoje powroty.
Do matczynej cię piersi przytuli i potwierdzi:
Kowalski to świnia.

Z tamtą będziesz kupował regały, kryształy.
Na piątą rocznicę ślubu dasz jej nowy szlafrok,
A ona zrobi ci na drutach ciepłe kapcie.
Kiedy urodzi trzeciego syna powiesz: dorobiliśmy się.

Nie zatrzymuj mnie przy sobie, to byłby błąd.
Bo ze mną można tylko pójść przed siebie o drogi nie pytając,
Bo ja umiem tylko tańczyć przy świetle księżyca i wróżyć z gwiazd,
Bo ze mną można się dorobić tylko kilku wierszy i paru długów.

Ze mną musiałbyś spać do południa, a nocą zbierać zioła na łąkach.
W prezencie musiałbyś mi dać naszyjnik z pereł rosy lub diadem z gwiazd.
Ze mną zapomniałbyś, że istnieje życie, a syn nasz pozostałby w snach.
Ja do piersi bym cię nie tuliła, a w gniewie drapałabym twą piękną twarz.

Żegnaj, tamta da ci to, czego ja nie mogę dać!

 

 

Sen o Cygance

Wy boicie się tańczyć przyjaciele
Nie chcecie zaplątać się w moją
Cygańską spódnicę
Szeregi twarzy zdegustowanych
Wpatrujących się w wirujący jedwab
Odsłaniający kolana
Uda
Wyżej…
 
Wyżej nie sięgacie wzrokiem
Odwracacie twarze
Och bezwstydnica!
 
A ja…
A ja jestem tylko
Cyganką zza wsi
Widziadłem
Z waszego wymarzonego

I nigdy nie zrealizowanego życiorysu.

 

 
Modlitwa mieszczanina
Od piękna i miłości, od bólu i nienawiści,
Od dobra i zła, od tragedii i szczęścia
Chroń mnie Panie!
Nie każ przeżywać ni wzlotów, ni upadków
Nie stawiaj przede mną alternatyw
Nie zmuszaj do wyborów Panie!
W spokoju daj mi spożyć kęs
Chleba powszedniego z szynką.
Pomóż dorobić się M-5 z dużym balkonem.
Chroń mnie Panie od myślenia,
Wyzuj z uczuć wszelakich.
Mój dom niech będzie dla Ciebie przystanią.
Dom porządny, gdzie regały, kryształy
I kwiaty w wazonie – trwałe, bo sztuczne.
Ja nie pijak, a żona poczciwa kobita.
Nie kochamy się, ale coś Ty złączył nic nie rozłączy.
Pobłogosław mi Panie, bo uczciwie żyję.
Nie wątpię, nie bluźnię, nie kradnę, nie cudzołożę,
Pacierz codziennie odmawiam
I żony za często nie biję.
Pobłogosław mi Panie
I chroń przed niepokojem i prawdą,
Przed zachwytem i uniesieniem,
Przed rozpaczą i uśmiechem.
Przed spojrzeniem życiu prosto w twarz

Uchroń mnie Panie!

 

 

 
Modlitwa do nocy
Podaruj mi noc w kagańcu z gwiazd,
Ciemną władczynię księstwa śmierci.
Podaruj mi jej boski mrok
I ubierz mnie w jej srebro.
 
Tylko nocą mogę kochać naprawdę.
Tylko nocą moja miłość ma sens.
W krużgankach i komnatach jej księstwa
Moje ciało dostojnieje z nieuspokojenia.
 
Podaruj mi diadem z księżyca,
Przykuj do łóżka łańcuchem z gwiazd.
Podaruj mi tajemniczość godziny północnej
I zasłoń cieniem nocy piekło dnia.
 
Nocy, pani moja, królowo widm i zjaw,
Bądź łaskawa swej wiernej poddance.
Nocy księżno marzeń, bajek i snów,
Nie przynaglaj mnie, nie pospieszaj.
 
Powoli i z rozmysłem idę w twoje godziny.
Wszak wiem, że czekasz na mnie od lat.
Jeszcze nie do końca rozliczyłam się z dniem,
Jeszcze nie spłaciłam wszystkich długów.
 
Pani moja, w tobie żyję i do ciebie idę
Na ciemną, czarną, mroczną ucztę nocy.
Spotkam się tam z tymi, co pierwsi drogę przetarli,
Z tymi, co pospieszyli do ciebie przede mną.
 
Nocy, pani moja, królowo najpiękniejsza,

Ja, córa i poddanka twoja, już idę.

 

 
Ostatnia rozmowa
A więc już dziś trzeba mi iść
W kolejną drogę, choć tak trudno wstać,
Oderwać się od twoich słów.
 
Nie przykuwaj mnie spojrzeniem,
Nie zatrzymuj nadzieją.
Znów w życiu wyszło nie tak, jak być miało.
Znów serce zbyt dużo przeczuło, za mało wytrzymało.
 
Za siedem gór, za siedem rzek
Po moich choć baśniowych pójdziesz śladach.
Zobaczysz to, o czym wiesz, a czego wiedzieć nie chcesz.
 
Bez łez i skarg ten widok przyjmiesz w siebie.
Wszak wiem, że jest ci wszystko jedno,

A ja o tamtą nigdy nie pytałam.

 

 
Wiedźma
W oczach masz błękit nieba i zieleń ziemi.
W sercu niesiesz pragnienie miłości
Samotna, inna, naznaczona.
Nigdy nie prosiłaś o litość.
Ty, wyklęta przez Boga i lud,
Wytykana palcami, palona na stosach
Wiedźmo.
Kochanko poetów i diabłów.
 
Tylko ci zrozumieją twoje serce,
Co przeszli przez ogień piekła swoich dusz.
Dumna, nieugięta i wolna.
Nigdy nie upadłaś tak nisko, by stać na kolanach.
 
Ty, wyklęta przez prawych i bogobojnych
Czerwienią własnej krwi oświetlałaś izby tortur
Wiedźmo
Towarzyszko niepokornych i złych.
 
Zawsze wybierałaś własne drogi.
Kochałaś wbrew i na przekór życiu.
Oddana, niestrudzona, nieugięta.
Nigdy nie zostawałaś zbyt długo
 
Ty, wyklęta przez zjadaczy chleba,
Pławiona w lodowatych nurtach rzek,

Ale to twoja dusza płonęła najczystszym płomieniem

Wiedźmo.

 

 
Erotyk świętej
To ty chcesz we mnie widzieć oblicze Madonny ze starej ikony,
Mówisz: ona jest taka uduchowiona
I chcesz się dla mnie ukrzyżować.
 
Gdybyś znał moje myśli
Zamknąłbyś mnie w ciemnicy,
Zakuł w dyby, skuł łańcuchem,
Postawił pod pręgierzem, wychłostał batem
I spalił na stosie.
 
To ty patrzysz na mnie jak na chrześcijańską świętą,
Składasz dłonie jak do modlitwy,
Adorujesz i wielbisz.
 
Boisz się mojej namiętności,
W łuk wygiętego dreszczem ciała,
Wrażliwości skóry, rozwartych ust,
Skłonnych piersi, podatnych ud,
Nieprzyzwoitych nocnych pragnień.
 
Tworzysz swój własny mój wizerunek
Anielisz mnie i uświęcasz,
Choć sam Bóg tworząc mnie taką, jaką jestem

Dał mi prawo do grzechu

 

 
Strach czy miłość
Jeszcze ciągle boję się ciebie kochać
Jeszcze ciągle drżę na twojej wyciągniętej dłoni
Jeszcze ciągle nie wiem po co dał mi cię los
 
A jeśli miłość, to co?
A jeśli miłość, to za ile?
A jeśli miłość, to czego chcesz w zamian?
 
Nic?
Za blask oczu, za gibkość ciała, za żar duszy i słodycz oczu?
A cóż to za miłość taka zwykła, taka tania?
Taka prosta do sprzedania
A cóż to za miłość, którą za włosy ciągnie strach.
 
Skazani na codzienność, przybysze z innych planet,
skazani na miłość,
zmuszeni do tego, by przypomnieć sobie to,
o czym chcemy zapomnieć.
 
A jeśli to miłość, to co?
A jeśli to miłość, to za ile?
A jeśli to miłość, to co mogę ci dać?
A jeśli to prawda?
A jeśli za darmo?
A jeśli to miłość za cenę miłości?
 
 


©2008 Alla Alicja Chrzanowska.